Strona główna  

Urszula Grossman - Karmelitański Ruch Ekumeniczny

Dialog chrześcijańsko-żydowski w świetle holocaustu

"Sobór Watykański wskazał drogę ustanowienia głębokiego braterstwa Żydów i chrześcijan, jednak wielka jej część pozostaje jeszcze do przebycia. Dialog chrześcijańsko-żydowski jest ciągle jeszcze na początku drogi usuwania nieporozumień, nieufności, przezwyciężania błędnych stereotypów" (zob. Wskazówki i sugestie w sprawie wprowadzenia w życie deklaracji "Nostra aetate", 4).

Trzeba stwierdzić, że dialog toczący się na "górze" między elitami Kościoła i społeczeństwa żydowskiego wygląda obiecująco, natomiast gorzej jest z przekazem "w dół", z upowszechnieniem rezultatów tego dialogu w szerszych warstwach obu społeczności. Należy się niestety obawiać, iż "większość katolików polskich cechuje całkowita ignorancja, jeśli chodzi o ową więź duchową i wspólne dziedzictwo, oraz nieznajomość stanowiska Kościoła wobec zjawiska antysemityzmu" (zob. Żydzi i Judaizm w Dokumentach Kościoła i Nauczaniu Jana Pawła II. 1965-1989).

Mając na względzie negatywny bilans stosunków miedzy Żydami i chrześcijanami przez dwa tysiąclecia: Deklaracja "Dignitatis humanae" mówi wyraźnie; że "Chodzi nie tylko o wykorzenienie z umysłów naszych wiernych resztek antysemityzmu, które jeszcze tu i ówdzie można napotkać, lecz zwłaszcza o pogłębienie, poprzez ten wysiłek wychowawczy, dokładnej znajomości szczególnej "więzi" (Nostra aetate, 4), która nas jako Kościół wiąże z Żydami i z judaizmem, oraz o uczenie szacunku i miłości do nich, ponieważ zostali wybrani przez Boga do przygotowania przyjścia Chrystusa i ponieważ, mimo trudności w uznaniu Go za swego Mesjasza, zachowali to wszystko, co zostało stopniowo objawione i dane w trakcie owego przygotowania" (zob. Żydzi i Judaizm w głoszeniu Słowa Bożego i katechezie Kościoła katolickiego, 1).

Tak więc "Kościół, który potępia wszelkie prześladowania, przeciw jakimkolwiek ludziom zwrócone, pomnąc na wspólne z Żydami dziedzictwo, opłakuje - nie z pobudek politycznych, ale pod wpływem religijnej miłości ewangelicznej - akty nienawiści, prześladowania, przejawy antysemityzmu, które kiedykolwiek i przez kogokolwiek kierowane były przeciwko Żydom" (zob. Nostra aetate, 4).

Pomyślność dialogu chrześcijańsko-żydowskiego wymaga uświadomienia sobie, tego co wspólne, ale także tego co nas różni. Jan Paweł II mówi o tym wyraźnie podczas wizyty w rzymskiej synagodze. "Obie nasze religie świadome licznych łączących je więzów (...), chcą być uznawane i respektowane, każda w swej własnej tożsamości, bez jakiegokolwiek synkretyzmu i dwuznacznego przywłaszczania (...). Wiadomo wszystkim, że zasadniczą różnicą jest od samego początku przylgnięcie nas chrześcijan do osoby i nauczania Jezusa z Nazaretu syna waszego narodu (...). Należy także stwierdzić, że możliwości jakie dla naszej współpracy otwierają się w świetle wspólnego dziedzictwa zaczerpnięte z Prawa i Proroków są wielorakie i ważne" ( Rzym, 13 kwietnia 1986 r.).

Bardzo istotna w dialogu chrześcijańsko-żydowskim jest sprawa związana z eksterminacją Żydów (Shoah), która miała miejsce w czasie ostatniej wojny. Jan Paweł II wskazuje nam jaka powinna być nasza postawa wobec tego doświadczenia narodu żydowskiego. "My chrześcijanie zbliżamy się z niezmierną powagą do doświadczenia eksterminacji Shoah, jaką Żydzi wycierpieli podczas drugiej wojny światowej. (...) Przed żywym wspomnieniem eksterminacji opowiedzianym nam przez tych, którzy przeżyli, i przez wszystkich Żydów dziś żyjących -, jest rzeczą niedopuszczalną, by ktoś przeszedł obok tego obojętnie. Refleksja nad Shoah ukazuje nam, do jakich straszliwych konsekwencji może doprowadzić brak wiary w Boga i pogarda dla człowieka stworzonego na Jego obraz (...). Nie ma wątpliwości, że cierpienia jakich doznali Żydzi, są również dla Kościoła katolickiego motywem szczerego żalu, szczególnie gdy pomyśli się o obojętności i czasami urazach, które w szczególnych okolicznościach historycznych podzieliły Żydów i chrześcijan" (List do abpa J.L Maya, przewodniczącego Krajowej Konferencji Biskupów Katolickich USA. Watykan, 8 sierpnia 1987).

Nikogo więc nie powinno dziwić, że zarówno wspomniane wyżej dokumenty jak i wypowiedzi Jana Pawła II mają charakter normatywny dla całego Kościoła katolickiego, w tym również dla tej jego części, którą stanowi Kościół w Polsce. Dla Polaków jednak znaczenie ich powinno być szczególne, ze względu na to, że przez długie wieki Polska była wspólnym domem Żydów i chrześcijan, a także ze względu na to, że na ziemiach polskich znajduje się większość obozów zagłady, w których hitlerowcy dokonali ludobójstwa zarówno Żydów polskich jak i tych zwożonych ze wszystkich krajów europejskich (por. Nostra aetate,4).

Wszystkim katolikom szukającym dróg pojednania i dialogu, a kierującym się dobrą wolą i poczuciem braterskiej solidarności z narodem żydowskim wychodzi naprzeciw Kościół wskazując na osobę siostry Teresy Benedykty od Krzyża - Edyty Stein (poprzez jej wyniesienie na ołtarze), "tej niezwykłej córki Izraela a zarazem niezwykłej córki Karmelu" (zob. Homilia Jana Pawła II wygłoszona w Kolonii w maju 1987roku). Świadectwo jej duchowej drogi, jej życia i męczeńskiej śmierci może bowiem głęboko inspirować te kobiety i mężczyzn, którzy w duchu odpowiedzialności nie szczędząc wysiłku chcą budować wspólną płaszczyznę dialogu, który ożywi najlepsze ideały chrześcijańskie i żydowskie. Dla nich właśnie Edyta Stein jest darem, wezwaniem i obietnicą zarazem (por. przesłanie pasterskie kard. Hoffnera).

Wobec Holocaustu

"Rozważając bieg dziejów w świetle zasad wiary w Boga musimy także zastanowić się nad tragicznym wydarzeniem określanym mianem Shoah - bezlitosną i nieludzką próbą eksterminacji narodu żydowskiego w Europie" (...). Rozważając tę tajemnicę cierpień synów i córek Izraela, świadectwo dawane przez nich nadziei, wierze i człowieczeństwu w obliczu nieludzkich zniewag. Kościół czuje się coraz bardziej związany z narodem żydowskim i ze skarbami jego duchowego bogactwa, dziś i w przeszłości" (Przemówienie Jana Pawła II do przedstawicieli organizacji żydowskich w Contea di Dode, Miami 11 września 1987r.).

Słowa Jana Pawła II wskazują, że chrześcijanie nie mogą pozostawać obojętni wobec straszliwego doświadczenia narodu żydowskiego oraz, że doświadczenie to powinno ich zachęcić do głębokiej refleksji.

Tragedia jaka dotknęła naród żydowski sprawiła, że wielu żydowskich myślicieli z głęboką wnikliwością zastanawiało się nad ludzką kondycją. Żydowska refleksja teologiczna nad Shoah obejmująca myśl takich teologów jak Fackenheim, Baeck czy Berkovits (cytowanych w niniejszym tekście), przede wszystkim stara się uporać z podstawowymi pytaniami o sens doświadczenia związanego z Oświęcimiem, o sens cierpienia a także o wiarę i obecność Boga? Przy czym te ostatnie pytania nie dotyczą tylko i wyłącznie myśli żydowskiej ale są na swój sposób uniwersalne. Tym większy jest więc ich ciężar gatunkowy i tym bardziej istotna odpowiedź.

W swojej refleksji nad Oświęcimiem teolodzy żydowscy dochodzą do wniosku, "że choć Oświęcim jest pod względem rozmiaru zagłady, niewyobrażalnego okrucieństwa i nieprześcignionej nieludzkości czymś w historii człowieka jedynym w swoim rodzaju, to nie jest bynajmniej czymś unikalnym w historii dziejów narodu żydowskiego". Stąd Berkovits pisze: "Stworzony przez to doświadczenie problem dla wiary na tle całości żydowskiego losu nie jest bynajmniej czymś unikalnym. (...) Przecież problem wiary jaki każdy z kolejnych kataklizmów stwarzał dla tych, którzy je przeżyli, nie różnił się od tego, wobec, którego my dzisiaj stoimy". (S.Schreiner. Żydowska myśl teologiczna po Oświęcimiu. Judaizm, Biblioteka Pisma Literacko-Artystycznego, Kraków 1989, s.215). Tak więc zarówno przeszłe wydarzenia w historii narodu żydowskiego jak i te współczesne stawiały ich wobec konieczności rozwiązania tego problemu na tyle skutecznie aby życie dalej było możliwe a także aby te straszliwe doświadczenia nie zaciążły w sposób negatywny to znaczy nie doprowadziły jak niektórych do przeświadczenia o "śmierci Boga w Oświęcimiu". Stąd Fackenheim wsłuchując się w posłanie Holocaustu pisze: "Żydom nie wolno przyznawać Hitlerowi pośmiertnych zwycięstw. Są oni obowiązani przeżyć jako Żydzi, aby naród żydowski nie zginął. Są obowiązani pamiętać o ofiarach Oświęcimia, aby pamięć o nich nie wygasła. Nie wolno im zwątpić w człowieka i w jego świat, ani uciekać w cynizm czy wyobcowanie od świata, w ten sposób bowiem mogliby wydać świat mocom Oświęcimia. Nie wolno im wreszcie zwątpić w Boga Izraela, aby nie zginęła wiara żydowska".(Tamże s.221).

Refleksja nad samym pojęciem Holocaust może prowadzić do ciekawego odkrycia, gdyż pochodzi ono z występującego w biblijnej grece słowa holokautoma i oznacza ofiarę w sensie ofiary całkowitej. Zatem określając zagładę sześciu milionów Żydów pojęciem Holocaust stajemy wobec rzeczywistości ofiary Żydów, ofiary, która niesie nową nadzieję. Wyrażając taką właśnie nadzieję, Jan Paweł II powiedział: "Oddając hołd pamięci niewinnie pomordowanych prosimy: Niech Bóg Przedwieczny przyjmie tę ofiarę za ocalenie świata!" (Przemówienie do delegacji żydowskiej podczas spotkania w Los Angeles w 1983r.).

Natomiast Baeck głęboko przekonany, że naród żydowski jest świadkiem Boga i Jego zwiastunem w świecie pisze: "Bóg pomimo wszystkich cierpień swego ludu nie pozwala mu zginąć. Dlatego po zniszczeniu następuje podniesienie się na nowo, nowy początek. Nie zagłada, lecz zbawienie jest ostatnim słowem Boga w historii Żydów, a tym samym w historii ludzkości"(Tamże s.222).

Każdy naród ma do spełnienia jakąś rolę w historii ludzkości. Rola jaką odegrał naród żydowski zaznaczyła się szczególnie mocno w dziejach świata. Tak mocno, że nikomu nie udało się jej wymazać. Myśląc zarówno o przeszłości narodu żydowskiego jak i o jego przyszłości Jan Paweł II stwierdza: "Wierzymy w moc oczyszczającą cierpienia, im straszliwsze cierpienie, tym większe oczyszczenie. Im boleśniejsze doświadczenie, tym większa nadzieja. Myślę, że naród izraelski, dzisiaj może bardziej jeszcze niż kiedykolwiek indziej znajduje się w centrum uwagi narodów świata. Przede wszystkim z racji tego straszliwego doświadczenia. Staliście się przez to wielkim głosem przestrzegającym całą ludzkość, wszystkie narody, wszystkie potęgi świata, wszystkie ustroje i każdego człowieka. Bardziej niż ktokolwiek inny, właśnie wy, staliście się taką zbawczą przestrogą. I myślę, że w ten sposób spełniacie to wasze powołanie szczególne, okazujecie się w dalszym ciągu dziedzicami tego wybrania, któremu Bóg jest wierny. To jest wasza misja w świecie współczesnym wobec ludów, narodów, całej ludzkości, Kościoła, a w tym Kościele wszystkie ludy i narody czują się z wami zjednoczeni w tej misji" (Przemówienie do przedstawicieli wspólnoty żydowskiej w Warszawie, czerwiec 1987r.).

Spotkanie na Golgocie

Refleksja nad Holocaustem sprawiła, że nazwa Golgota odniesiona do Oświęcimia stała się czymś naturalnym. Stąd Maybaum pisze: "Oświęcim jest Golgotą współczesnej ludzkości. Krzyż - tę rzymską szubienicę zamieniono na komory gazowe" (Zob. S. Schreiner. Żydowska Myśl Teologiczna po Oświęcimiu. Judaizm. Biblioteka Pisma Literacko-Artystycznego, Kraków 1989, s.220).

W ten sam sposób mówi Jan Paweł II w swojej homilii: "Przychodzę i klękam na tej Golgocie naszych czasów..."(Oświęcim-Brzezinka, czerwiec 1979).

Mówiąc o Golgocie mówi się jednocześnie o krzyżu i o ofierze. Nic więc dziwnego, że właśnie w tym kierunku zmierza refleksja Maybauma, kiedy pisze: "Fakt, że trzeba było ofiary, aby osiągnąć nową jakość w historii, jest jednoznacznie dziedzictwem tradycji chrześcijańskiej. Krzyż na Golgocie jest dla chrześcijaństwa centralnym symbolem, a symbol ten mówi przecież: "Jeden musi umrzeć, aby inni mieli życie". Ukrzyżowano więc Żydów, aby reszta ludzkości zachowała życie" (...). Podobną treść zawiera wiersz Jizchoka Kazenelsona zamordowanego w 1944 roku w Oświęcimiu:

"Święty jest na krzyżu mój naród,
pokutujący za winy świata.
Jeśli kiedykolwiek mój naród był wybrany,
Ponieważ cierpiał za innych - to teraz!, to teraz!"

(S.Schreiner. Żydowska myśl teologiczna po Oświęcimiu. Judaizm, Biblioteka Pisma Literacko-Artystycznego, Kraków 1989, s.219).

Dla chrześcijan wszelkie cierpienie zyskuje swój ostateczny sens w Krzyżu Jezusa Chrystusa. Tak właśnie postrzegała tę prawdę Edyta Stein- siostra Teresa Benedykta od Krzyża. Gdyż "pod Krzyżem zaczęła rozumieć los narodu izraelskiego", który był także jej narodem. Była ona w pełni świadoma tej prawdy, "iż to Krzyż Zbawiciela został, teraz nałożony na naród żydowski". Do końca konsekwentna ze swoim narodem i za swój naród poszła na zagładę (Zob. Homilia Jana Pawła II wygłoszona na mszy św. beatyfikacyjnej. Kolonia, maj 1987r.). Obejmując Krzyż Zbawiciela z miłością i z oddaniem, w duchu chrześcijańskiej nadziei siostra Teresa Benedykta od Krzyża głęboko wierzyła, że zarówno jej cierpienie i śmierć a także cierpienie i śmierć jej ludu nie będą daremne, że ziarno rzucone we łzach i z ufnością zakiełkuje.

początek strony